sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 18

Cześć i czołem!
Wiem, że prawie nikt nie czyta tego co pod spodem, więc pisze to tu... Przepraszam za opóźnienie, ale miałam brak weny, problemy i sprawdziany w każdy dzień. Dodatkowo blogger ze mną nie współpracował. -.-
Chciałam podziękować Liv. za wyciągnięcie mnie z doła i bardzo miły internetowy monolog na temat bloga. Wiesz, że Cię kocham i wierzę, że kiedyś się spotkamy.
Dziękuję, za komentarze kociaki i za to, że pisałyście do mnie na ask.fm i twittera tym samym dając znak o tym, że ktoś na prawdę to czyta. Dziękuję. ;*
Miłego czytania! ♥                          
                                                           ~*~
      Zmęczona, przekręciła się na drugi bok, usiłując wrócić do poprzedniej czynności - spania. Nie przychodziło jej to łatwo, więc zrezygnowała. Podniosła się na łokciach i przeleciała wzrokiem po całym pokoju. On nie był jej, to nie był ten, w którym zostawiła swoje rzeczy. Spojrzała na miejsce obok - pusto. Przejechała dłonią po pościeli, była zimna, co oznaczało że spała sama. Zayn wyszedł, ale ona tego nie pamiętała. Sięgnęła pamięcią i była wręcz pewna, że zasypiała przy nim. Nie roztrząsała tego zbyt długo.
Powoli przejechała opuszkami palców po wargach, przypominając sobie smak jego ust na swoich. Zdała sobie sprawę, że z największą przyjemnością pocałowałaby go ponownie i ponownie i jeszcze raz. Skarciła się w duchu i opadła na poduszki, wydając przy tym ciche jęknięcie. Nie wiedziała na czym stoi i nic nie stało się łatwiejsze, a może wręcz przeciwnie...
Uśmiechnęła się pod nosem, wpatrując się w kolorowy t-shirt, który z pewnością nie należał do niej. Pachniał nim. Tak samo jak on w nocy. Walnęła się z otwartej pięści, zdając sobie sprawę z tego, jak musi wyglądać przyciskając do siebie koszulkę, dodatkowo ją wąchając. Miała szczęście, że była sama w pokoju.
- Co się z Tobą dzieje, Hope? - spytała samą siebie, wzdychając. Miała mętlik w głowie odkąd zobaczyła Zayna u siebie w domu, a z każdym ich spotkaniem było coraz gorzej. Nie ukrywała, że ich ostatnia rozmowa, zakończyła się przyjemnie. Bynajmniej dla niej. - Świetnie, jeszcze gadam sama ze sobą. Po prostu genialnie. - fuknęła na siebie. - Stop! - pociągnęła za koniec bluzki i ściągnęła ją z siebie. Nie mogła siedzieć w tym pokoju cały dzień, musiała wrócić do Sophie, która i tak będzie prawić jej kazanie.
      Pchnęła drzwi, stając przed lustrzanym odbiciem pokoju, z którego przyszła. Może jedyną różnicą była Kimberly siedząca przed telewizorem i Sophie nieustannie przeglądająca magazyn ogrodniczy.
-Dzień dobry. - powiedziała nie odrywając wzroku od gazetki, przekręciła kartkę i upiła łyk kawy.
-Cześć... - powiedziała niepewnie, odkładając łańcuszek na szafkę. Wiedziała, że Blondynka jest zła. Nie była dobrą aktorką. - Sophie...
- Wykąp się, przebierz i co tam chcesz, później tu przyjdź po tabletkę i coś na kaca. - rzuciła, choć może bardziej rozkazała. Hope pokiwała głową na znak, że zrozumiała i posłała pytające spojrzenie Kim, która tylko wzruszyła bezradnie ramionami i powróciła do oglądania telenoweli. Zrezygnowana, wyciągnęła potrzebne jej rzeczy i zamknęła się w łazience.
Dziewczyny spojrzały na siebie w tym samym momencie, szeroko się uśmiechając.
- Faza pierwsza zakończona pomyślnie. Czas na fazę drugą. - uniosła brwi Kim, chwytając swój telefon z wielkim uśmiechem.
      Brunetka wybiegła z łazienki krzycząc tylko trzy słowa:
-Cholera, jak zimno! - jej celem było łóżko, ale niestety to miejsce było już zajęte. Momentalnie oblała się rumieńcem.
-Cześć! - krzyknął Niall, rozpychając się łokciami, uderzając przy tym Harryego, który był w pełnej gotowości by mu oddać, nawet jeżeli robi to nieświadomie.
-Cholera. - wypaliła ponownie i momentalnie zakryła usta ręką. Patrzyła na nich przez chwile, zastanawiając się co oni tu robią i czy słyszeli jak śpiewa pod prysznicem.. - Hej frajerzy. - poprawiła się i wzięła rozpęd, padając jak długa na łóżko, a raczej na Harryego, Nialla i Zayna, którzy na nim urzędowali. Niall i Harry rzucili w nią wiązanką wyzwisk, a Malik śmiał się jak opętany, podobnie jak Liam i Louis siedzący na kanapie z Kim i Sophie.
-Ugh! - wydął usta Harry. - Jesteś Taka mądra, bo nie musiałaś spać w jednoosobowym łóżku z Zaynem. - skrzyżował ręce na piersiach. Hope prychnęła, dla niej wizja nocy z Malikiem nie wyglądała tak tragicznie jak przedstawiał to swoją miną Loczek. Nie teraz, może kiedyś, gdy oszukiwała samą siebie... - Nie bój się, wszystko wyśpiewał jak na spowiedzi. - strzepał niewidzialny pył z bluzki, a ona zamarła. Oczy rozszerzyły jej się do granic możliwości, a usta miała lekko otwarte. Dotarło do niej co powiedział Hazz.
-Czyli? - spytała, a w jej gardle pojawiła się ogromna gula.
-Jak tak można? To po prostu niewyobrażalne. Do głowy by mi nie przyszło... - pokręcił głową z niedowierzaniem. Miała ochotę kopnąć go w twarz. Zwlekał, a ona umierała z niepewności. Co jeśli był w takim stanie, że faktycznie wszystko mu wyśpiewał?
- Upić się do nieprzytomności... To przekracza wszelkie granice. - spojrzała na niego, przyswajając informacje. Zaczęła się śmiać, po chwili dołączył do niej Niall, później Harry i tak śmiali się z nie wiadomo czego. Przekręciła się, tak by było jej wygodnie i bez nadwyrężania mięśni mogła oglądać telewizje. Czuła na sobie wzrok Zayna i bała się odwrócić. Gdyby to zrobiła, zalałaby ją jeszcze większa fala gorąca niż dotychczas.
- Co robimy? - spytała Kim. Wszyscy wzruszyli ramionami. Co mogli robić w hotelu? Nie mieli zbyt wielu możliwości.
- Na dole jest basen... - poinformowała ich Sophie. - Idziemy? - uniosła brwi, spotkała się z szerokimi uśmiechami, co uznała za "tak"
- Ja nie idę. - oznajmiła Hope.
- Czemu? - spytała Kim z zaskoczeniem. Spojrzała na Sophie, była równie zdziwiona i odrobinę przestraszona. Spojrzała na nich znacząco, tak by dać im do zrozumienia, że nie ma zamiaru mówić tego na głos przy chłopcach. Po chwili do nich dotarło, co chce im niemo powiedzieć i odpuściły.
      Zamierzała wylegiwać się przez resztę dnia, do momentu kiedy będzie musiała się wymeldować z hotelu, ale jej plan się nie powiódł. Spacer do pobliskiego sklepu po słodycze, skończył się rozmową z kuzynami. Nie miała na to ochoty, postanowiła się wymigać, co nie było trudne. Zadowolona z siebie wróciła do pokoju, przed którym czekała na nią niespodzianka. Obok drzwi siedział chłopak, wpatrujący się w podciągnięte pod brodę kolana. Zrobiło się jej gorąco i czuła Chrząknęła, dając znak o sobie.
- Ty nie na basenie? - spytała, otwierając drzwi.
- Harry zabrał mi klucz, nie mam się gdzie podziać. - powiedział patrząc na nią. Udała, że się zastanawia nad tym co powiedział, a Zayn się zaśmiał, podnosząc się. -Tooo... mogę? - wskazał podbródkiem pokój. Zawahała się, nie wiedząc co zrobić. Chciała go wpuścić, a jednocześnie się tego bała.
- Masz u mnie dług, Malik. - odezwała się po chwili i wpuściła go do środka.
- Gdzie byłaś?
- Czemu pytasz, aż tak się stęskniłeś? - spytała sarkastycznie.
Owinął rękę wokół jej talii i obrócił tak, żeby mógł widzieć jej twarz.
-Może... - szepnął jej prosto w usta, które znajdowały się kilka centymetrów od jego. Błądziła, zdezorientowanym wzrokiem po jego twarzy, kiedy naparł swoimi wargami na jej. Zszokowana, początkowo nie oddała pocałunku, minęła chwila zanim zrozumiała co się dzieje. Zarzucając rękę na jego szyję, przyciągnęła go bliżej, o ile to było możliwe, drugą ręka zmierzwiła jego kruczoczarne włosy.  
Zapomnij, kocie - pomyślała, kiedy Zayn przejechał językiem po jej wardze. Nie zamierzała tak łatwo ułatwiać mu dostępu do środka jej buzi. Odsunął się i oparł swoje czoło o czoło Hope.
- Zdecydowanie tak, tęskniłem.
- Jesteś bezczelny. - stwierdziła całkiem poważnie. Uśmiechnął się i otarł swoim czubkiem nosa o jej, podarowując jej eskimoski pocałunek. Zachichotała, gwałtownie odsuwając się od niego. Zachwiał się delikatnie na nogach, po czym powiódł za nią wzrokiem.
Czuła się co najmniej dziwnie, czuła się tak po raz pierwszy. Był na wyciągnięcie ręki, a mimo tego tak daleko. Bała się myśleć, że on, Zayn Malik, człowiek który do niedawna był na jej czarnej liście, teraz tak po prostu owinął ją sobie wokół palca. Jeszcze nikt nie doprowadził jej do takiego stanu jak Czarnowłosy. Samą obecnością sprawiał, że czuła jak jej serce wykonuje fikołka i wcale nie wraca do normalnego stanu. Kiedy ją całował, wokół nich wybuchały fajerwerki i mogliby tak trwać wietrznie.
- Coś się stało?
- Tak, Zayn. Nie wydaje Ci się, że to co stało się wczoraj i dzisiaj... - zagryzła dolną wargę, próbując dobrać odpowiednie słowa. -... to powtórka z czasów kiedy mieliśmy po naście lat?
- Nie. Do niczego nie doszło. Poza tym nie żałuję. Żadnego słowa, żadnego gestu. Niczego. Mógłbym powtórzyć wszystko, co powiedziałem. - uśmiechnął się delikatnie. Przejechał dłonią po włosach, zatrzymując ją na swoim karku. Odwzajemniła uśmiech, przetwarzając to co powiedział Mulat.
Kolejne dwie godziny Hope spędziła na obserwowaniu Zayna, który postanowił zrobić twitcama. Skoro miał już siedzieć w pokoju, a dziewczyna nie miała nic przeciwko, postanowił to wykorzystać i spędzić trochę czasu z fanami.

                                                                ~*~
To znów ja. xd Wyobraźcie sobie takiego dwugodzinnego twitcama Zayna. Asjhajjdjd. ♥

9 komentarzy:

  1. super, bardzo mi się podoba.
    czytam rozdziały więc komentuję <3
    dwugodzinny twitcam Zayn'a . marzenie *.*
    czekam na następny.
    zapraszam do mnie: http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny, czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA zope *.*

    Kocham Zope.
    Zope Kocham.
    Tak bardzo kocham Zope *.*

    Rozdział przecudowny i wręcz śliniłam się do monitora jak było Zope *.* Dwugodzinny tc Zayna OŁ GASZ ORGAZM NA SUCHO, chociaż pewnie bym spała w tym czasie, bo to robi te tc o niestworzonych godzinach.

    mówiłam już, że jaram się Zope ? *.* NIE? TO, MÓWIĘ CI, ZE SIĘ JARAM I TO BARDZO *.*
    CZEKAM NA NASTĘPNY. A TAK WGL TO NIEMA ZA CO, ZAWSZE MOGĘ JESZCZE RAZ PIERDZIELNĄĆ CI MONOLOG NA PÓŁ CZATU, ŻEBYŚ ZAPODAWAŁA ZA KAŻDYM RAZEM TAKIM CUDOWNYM ROZDZIAŁEM *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. To wszystko jest takie piękne, zajebiste, boskie i wgl. Normalnie rozpływam się pod wpływem każdego napisanego przez ciebie słowa ! To opowiadanie staje się powoli moim ulubionym <333 Czekam na nexta :)

    http://po-obu-stronach-lustra-1d.blogspot.com/
    http://pain-and-love-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. awwww Zope razem :))) szybciej niż się spodziewałam ;pp ale też jest dobrze, tak słodko i wgl zajebiście :D czekam już na następny <33 xx

    OdpowiedzUsuń
  6. dwugodzinny twitcam Zayna? chyba bym umarła!
    a poza tym, to mam wrażenie, że on i tak by go nie zrobił, bo znowu coś by mu nie działało :D
    no, a skoro już siedział w pokoju Hope, to mogli ten czas wykorzystać troszkę inaczej ^^
    odezwało się moje drugie zboczone "ja"

    rozdział świetny, zresztą jak zwykle.
    Hope i Zayn do siebie pasują. hmm, jakby brzmiało ich imię w połączeniu? Zope? trochę dziwnie to brzmi, ale chyba tak :)
    wiesz co mi się nie podoba w tym blogu?
    jest tylko jedna, jedyna rzecz.
    mianowicie taka, że rozdziały pojawiają się tu zdecydowanie za rzadko!
    powinny być częściej, serio xd

    pozdrawiam
    @anitka_1D

    http://welcome-in-tomlinsons-house.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Na to wlasnie czekalam ten caly cas <3
    Zope, Zope, Zope !
    Nawet sobie nie wyobrazasz, jaka ja jestem szczesliwa. Zawsze ten Conor sie napatoczyl i nic nie moglo miedzy nia a Zaynem byc. Nie, ze mam cos do Conora, bo bardzo go lubie <3 Czytajac ten rozdzial mialam ciarki na ciele! :D W taki rewelacyjny sposob opisujesz te pocalunki i ogolnie wszystkooooo :D
    Kocham Cie, ale o tym juz od dawna wiesz :) <3
    I tak samo, jak moja aza, apeluje, aby rozdzialy pojawialy sie czesciej! Chociaz na wlasnym przykladzie wiem, ze to nie jest takie latwe :)
    Przepraszam, ze nie pisze z polskimi znakami, ale jestem na feriach u babci i na tym laptopie nie ma polskich znakow :C
    <33
    http://lying-naked-on-the-floor.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. wooww ! to mnie zaskoczyłaś ! omg kocham kocham kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem pod wrażeniem i to gigantycznym <3

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zostawienie po sobie śladu w postaci komentarza. :) Zajmie Ci to tylko chwilkę, a mnie uszczęśliwi i zmotywuje do dalszej pracy. Nie ma weryfikacji obrazkowej, a komentowanie obejmuje również anonimowych czytelników. Enjoy! : )